poniedziałek, 1 stycznia 2018

2018. KONIEC



Już na wstępie, zacznę od tego:

TO BYŁ DOBRY ROK!

W zeszłym roku żegnałam mijający 2016 z niewypowiedzianą ulgą. Tym razem było inaczej. Żegnałam 2017 z przyjemnością, jednak z pewnym sentymentem, ale przede wszystkim z nadziejami na przyszłość. Cieszę się, że te 365 dni upłynęło mi tak pozytywnie.
Chciałam coś zmienić w swoim życiu i udało mi się. Oczywiście, nie wszystko zależało ode mnie. Dużo spraw wręcz zależało absolutnie nie ode mnie, ale i w tym wypadku potoczyło się dobrze.
Dlatego jestem mega wdzięczna za to, jacy ludzie mnie otaczali, za to, co szczęśliwie dostałam od nich, od losu. Czuję też w tym w jakimś stopniu Palec Boży, dlatego Jemu jestem szczególnie wdzięczna :D Nie palcowi, znaczy, no nie konkretnie palcowi xD

Nie będę się zagłębiać w prywatę swojego życia, które miało swoje wzloty i upadki (z naciskiem jednak na wzloty) w tym roku, przejdę do tego, co istotne w tym momencie.
Do bloga.

Czy blog mi pomógł w pozytywnym przejściu przez poprzedni rok?
Odpowiedź brzmi - TAK!
Jako że cele, które sobie postawiłam, były do osiągnięcia, a nie jakieś niewiadomo jakie, to z tym większą motywacją do nich dążyłam wiedząc, że są one zawieszone w INTERNECIE.
Czyli podane do ogólnej wiadomości.
Wiem, właściwie nikt tu nie zagląda (oprócz E., dziękuję Ci, kochana! :D), ale robiłam to dla siebie przede wszystkim. I nie żałuję!

Czas podsumować miniony rok tak, jak podsumowywałam do tej pory mijające miesiące.

1. Regularne ćwiczenia.
Raz ćwiczyłam w styczniu, ale czułam, że to nie wyjdzie. Miesiące zimowe nie służą mi kompletnie. Później próbowałam na wiosnę. Nawet udało mi się zebrać do kupy parę razy. Ale rzuciłam to podobnie szybko, niestety. W lipcu zaś ćwiczyłam całe 2 tygodnie i byłam z siebie mega dumna. Nawet widać było już pierwsze efekty! Jednak później zaniechałam.
I do końca roku nie ruszyłam w tym kierunku palcem. Ale szczerze? Nie mam sobie tego jakoś specjalnie za złe. Lubię ćwiczyć z Chodakowską, ale nie chce mi się organizować tego czasu, który potrzebny jest na ćwiczenia. Nie mieszkam jeszcze sama z moim M., dlatego jest to trochę utrudnione. Za dużo ludzi w domu i za dużo wobec nich zobowiązań. Myślę więc, że fajniej mi będzie brać się za ćwiczenia, kiedy już zamieszkamy razem, sami. A póki co dobrze mi ze sobą, moje ciało całkiem mi się podoba, czuję że kondycja też nie leży i nie kwiczy, dlatego no stress.

2. Przeczytanie przynajmniej 1 książki miesięcznie.
Statystyka na moim profilu na portalu "Lubimyczytać" nie kłamie. UDAŁO MI SIĘ! :D Czytałam regularnie przez wszystkie te miesiące i bardzo jestem z tego powodu zadowolona. I dumna!

3. Narysowanie przynajmniej 3 nowych portretów.
Narysowałam nawet 4, ale kiedy już wykonałam plan minimum, zaniechałam dalszych opisów. Nawet namalowałam farbami później jeszcze 4 portrety, 1 portret ZBIOROWY i Świętą Rodzinę :D Jestem z siebie dumna. Dałam czadu.

4. Doprowadzenie do porządku swojej trądzikowej cery.
Jednak to nie była cera trądzikowa tylko cera alergiczna, i dojście do tej wiedzy uznaję za mój chyba największy sukces w tym roku. Jestem mega szczęśliwa mogąc wejść w rok 2018 z twarzą zupełnie inną niż ta, którą widziałam w lustrze do tej pory. To naprawdę ogromna dla mnie rzecz.

5. Zdrowsze odżywianie. Mniej słodyczy.
Również tutaj sukces - jako że odkryłam, że przyczyną moich problemów z cerą jest GLUTEN i być może produkty mleczne, odstawiłam je. No, właściwie nie - MOCNO ograniczyłam. I jestem z tego dumna. Odżywiam się lepiej, nie jem słodyczy, wyglądam lepiej, jest DOBRZE!

6. Zrobienie tatuażu.
UDAŁO SIĘ! Pokonałam siebie, pokonałam hejty rodzinki, pokonałam wszystko i ZROBIŁAM TO! Jestem przeszczęśliwą posiadaczką dwóch małych tatuaży :)

7. Poprawa charakteru pisma.
Czy ja wiem? Chyba nie poprawiło się za bardzo. Ale też nie brałam się zbytnio za ćwiczenia.. Co prawda pisałam trochę więcej ogólnie i starałam się, ale bez szału. Nadal moje pismo bywa piękne, a bywa, że wzywa o pomstę do nieba.

8. Nauka robienia czegoś z włosami.
Umiem robić dobierany warkocz. I kitkę z takiego warkocza. I włosy rozpuszczone z małym warkoczykiem. Robię też sobie ładną wysoką kitkę albo kitko-koka. Jest DOBRZE. Szczególnie z dobierańcem <3 to moja chluba!

9. Doprowadzenie włosów do pięknego stanu.
Jest dobrze. Zapuściłam grzywkę, mam włosy odpowiedniej długości i one zachowują się fajnie. Dobrałam odpowiednie kosmetyki do ich pielęgnacji i.. no, nie mogę narzekać! :)

10. Zbliżenie do wewnętrznego spokoju i szczęścia.
To sprawa, która była mało zależna ode mnie. Owszem, starałam się dotrzeć do wewnętrznego spokoju i szczęścia sama - poprzez hobby, poprzez odpowiednią muzykę, nawet poprzez Wiarę. Ale chyba najbardziej tutaj pomógł fakt ZARĘCZYN w kwietniu 2017 :) wobec czego czuję się wewnętrznie szczęśliwsza. Tak! Ponadto w pracy jakoś lepiej mi się układa. Więc też super.

11. Poszukiwania kawy idealnej - przynajmniej 1 kawa w miesiącu poza domem.
Wypróbowałam w tym roku dokładnie 16 kaw w różnych miejscach. Niektóre w Warszawie, niektóre w Pobierowie, były też szczecińskie. Czy znalazłam idealną? Trudno powiedzieć.. Na dzień dzisiejszy wiem przynajmniej, że jeśli chcę napić się dobrej kawy, to mogę liczyć na:
- latte z Artisanu,
- cappuccino z Costa Coffee,
- latte z Lubię to! w Warszawie,
- cafe o'le z Manekina w Warszawie,
- latte z Tajemniczego Ogrodu.

12. Upajanie się pięknem świata.
Robiłam to maniakalnie, często i zawsze :D patrzyłam, chłonęłam i radowałam duszę, oczy, serce, no po prostu cieszyłam się z piękna, które mnie otacza. Nie mogłam zawsze zrobić zdjęcia, ale ilekroć mi się udawało, to uwieczniałam wszystko, co cudne. Wiele z tych zdjęć umieszczałam w podsumowaniach.

13. Przynajmniej 1 nowy kosmetyk w miesiącu.
Było tego dużo. Zadanie wypełnione. Poszukiwania, próby, radości i rozczarowania co miesiąc. Ale cieszyło mnie to! No i znalazłam kilka perełek :)
Łącznie wypróbowałam kosmetyków.... AŻ 105. Niesamowite.


Pracowałam dzielnie, w związku z czym poszczycić się mogę spełnieniem postanowień noworocznych w wyniku:

11/13

Cieszę się z tego, jak wyglądało poprzednie 365 dni. Teraz czeka mnie rok pełen wyzwań, ale i nadziei. Mam nadzieję, że ten rok będzie przynajmniej tak samo dobry, jak poprzedni.



KONIEC (-:

sobota, 30 grudnia 2017

Podsumowanie miesiąca. GRUDZIEŃ


Kto by pomyślał, że to będzie już ostatnie podsumowanie miesiąca, jakie napiszę.. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że dotrwam do końca. Wow. Ale o tym już w ostatniej najostatniejszej notce.

Wracając do grudnia, podsumowanie będzie krótkie. Jedziemy.

1. Regularne ćwiczenia.
Ciągły kaszel liczy się jako ćwiczenia? Bieganie, dźwiganie, noszenie i przytrzymywanie w pracy też się liczy? Nie wiem. Pewnie nie. Ale nie narzekam. Nie czuję się sflaczała. Jest dobrze.

2. Przeczytanie przynajmniej 1 książki.
Odsyłam do posta --> klik!

3. Narysowanie portretu.
-wykonane-

4. Doprowadzenie do porządku swojej cery.
Przyznam szczerze, dałam sobie upust w święta. Boże Narodzenie to także czas pysznego jedzenia i NIE MOGŁAM... nie chciałam go sobie odmówić. Jadłam co popadnie w wigilię, jadłam wszystko 1 dnia Świąt.. I uwierzcie, na kolejny dzień moja twarz już zaczęła wyglądać strasznie. To były 2 dni odpustu, później już przestrzegałam diety. Dzisiaj twarz już nie szaleje. Jestem w szoku. Jestem szczęśliwa. JEST DOBRZE! Ale już nigdy więcej sobie nie odpuszczę. Moja mama i bratowa starają się dla mnie ogromnie i wynajdują mi bezglutenowe przepisy.. które okazują się w ich wykonaniu PRZEPYSZNE! Może być lepiej?

5. Zdrowsze odżywianie.
No, w tym miesiącu odpuściłam, ale to już wszyscy wiemy. Nie żałuję xD

6. Zrobienie tatuażu.
-wykonane-

7. Poprawa charakteru pisma.
Nic. Pisałam w tym miesiącu w pamiętniku, pierwszy raz od dawna. Zawsze mam tak, że zaczynam ładnym pismem, ale w toku pisania już mi się ono psuje. Ręka boli. Chyba będę musiała kiedyś nad tym popracować.. Ale to kiedyś. Póki co - bez zmian.

8. Nauka robienia czegoś z włosami.
Wiem, nie jest to nic spektakularnego, ale przez przypadek dosłownie, wyszło mi coś nowego z czegoś, co już wcześniej robiłam xD także w sumie.. liczy się. Nawet teraz mam taką fryzurę. A zatem, NASZAM JĄ.

9. Doprowadzenie włosów do pięknego stanu.
Podcięłam je, więc wyglądają i w ogóle mają się lepiej. Moje włosy chyba lubią podcinanie jednak. 

10. Zbliżenie do wewnętrznego spokoju i szczęścia.
W tym miesiącu, konkretnie w okresie świątecznym, zadziało się coś, co zaburzyło ogólnie rzecz biorąc ten spokój. Niemniej jednak, jedzenie, paradoksalnie, uszczęśliwiało mnie xD No, i dostałam świetne gry pod choinkę od rodzinki, wobec czego również cieszyłam się jak dziecko. W ogóle lubię grudzień, bo przed świętami jaram się, że będą święta. W tym roku może i trochę mniej niż zwykle, bo też chorowałam.. No, a też oglądaliśmy z moim M. filmy, głównie Star Wars, razem, przy lampeczkach, pod kocykiem. Uwielbiam to! Więc ogólnie było całkiem fajnie :)

11. Poszukiwania kawy idealnej - przynajmniej 1 kawa w miesiącu poza domem.
Odsyłam do postu --> klik!

12. Upajanie się pięknem świata.
NIEZMIENNIE <3

13. Przynajmniej 1 nowy kosmetyk w miesiącu.
Odsyłam do postów --> klik! klik!
Przyznam szczerze, że kosmetyków miałam nowych więcej w tym miesiącu. Dużo dostałam na gwiazdkę, wypróbowałam dosłownie kilka.. Ale już nie będę robić o nich nowej notatki. Po co |D 

Tak też ma się ostatni miesiąc roku mojego wyzwania.
Podsumowując - 10/13.
Teraz czeka mnie już tylko podsumowanie całego roku. wow. <3

wtorek, 26 grudnia 2017

Książka miesiąca. M. S. Tavares - "Królik i Chopin"


To jedna z wielu książek, jakie dostałam pod choinkę od mojej kochanej rodzinki. Wzięłam się za nią jako pierwszą, bo już od dawna chciałam ją przeczytać, bo uwielbiam Chopina i bo była najcieńsza, a ja koniecznie chciałam już COŚ PRZECZYTAĆ :D

I szczerze? Była taka, jak się spodziewałam.


Kochana, miła, ciepła, urocza.. Taka, że ogrzewała serduszko <3
Serio.
Ilustracje są po prostu przepiękne, idealnie pasują do atmosfery książki. A zatem wydanie cudowne, treść przesympatyczna.. No, jestem zachwycona :)

Kosmetyki miesiąca - Kalendarz Adwentowy DOUGLAS 2


11. Nawilżająca maska do twarzy - Douglas Essential
Bez wstępów, po co się rozpisywać. Przechodzę do dalszej części opisu kosmetyków z mojego, skończonego już niestety, kalendarza adwentowego z Douglasa :) ta maska jest bardzo fajna. Mega nawilża, świetnie pachnie. Nic dodać, nic ująć.


12. Bogaty krem regenerujący do twarzy DAY TOX
Lubię go. Nie zapycha, lekko nawilża, moja skóra też dobrze na niego reaguje. 


13. Dwufazowy płyn do makijażu - Douglas Essential
Niestety, ale ja nie lubię się z takimi płynami do demakijażu. Dałam mu szansę, ale szczypał mnie w oczy i w ogóle nie chciał współpracować. Kompletnie nie radził sobie ze zwykłym tuszem do rzęs |D musiałam go oddać komuś innemu, jestem na NIE.


14. Perfumy - ANNAYAKE Kimitsu
Bardzo przyjemne mini perfumy, w wygodnej roletce, miło pachną, chociaż mam wrażenie, że momentami wyczuwam jakieś nieco tandetne nuty xD


15. Pomadka ochronna do ust EOS waniliowa
No cudna jest! Nigdy wcześniej nie używałam EOSa. Pachnie pięknie, nawilża świetnie, opakowanie też mi się podoba.. tylko że mi nie chce działać ;__; nie daje się wykręcać! Nie wiem co z tym zrobić. Czy da się to naprawić? Kurcze, nie chciałabym stracić całej dobrej pomadki tylko dlatego, że opakowanie nie działa!


16. Żel pod prysznic Douglas HOME SPA - Jagoda Acai & Marakuja
Strasznie mi się podoba zapach i w ogóle cały proces kąpielowy z tym żelem :D No świetny jest! Szkoda, że taki malutki bo jest mało wydajny..


17. Czarna kredka do oczu - DOUGLAS
Bardzo dobrze mi się z nią współpracuje. Jest supertrwała i w ogóle. Polecam!


18. Maseczka z glinki do twarzy - DAY TOX
Fajna była! Twarz po niej taka gładziutka.. Chyba polubiłam się z DAY TOXem :)


19. Serum przeciwzmarszczkowe ANNAYAKE
Szczerze przyznam, że nie wypróbowałam go jeszcze, ale ZAMIERZAM! Serio, mam wrażenie, że takie rzeczy mogą dobrze działać na blizny potrądzikowe. Użyję go, jak już uporam się z tym, co powstało na mojej twarzy po świętach.. TTuTT Mimo że nie użyłam jeszcze, to wplatam w opis. A co!


20. Żel do mycia twarzy - ARTEMIS Skin Aquatics
Bardzo go polubiłam! Naprawdę fajnie, delikatnie oczyszcza i nawilża! Skończyła mi się moja pianka z IWOSTINu do mycia twarzy i ten kosmetyk świetnie mi go obecnie zastępuje. Super!


21. Lakier do paznokci - DOUGLAS 74 Heart break
Ma raczej taki kolor jak na drugim zdjęciu. Jest świetny. Ma fajny pędzelek. Na razie nie malowałam nim jeszcze całych paznokci, tylko zrobiłam sobie serduszko wsuwką do włosów, na palcu serdecznym |D Ale i tak jest super.


22. Perfumy TONI GARD my Honey
Bardzo ładny zapach! Jestem mega zadowolona :) Super!


Miałam jeszcze gumki do włosów w kalendarzu i chusteczki samoopalające, ale tego to ja nie używam, więc od razu oddałam |D
No. To wszystko z kalendarza. Mam jeszcze kilka innych nowych kosmetyków, ale to na osobny wpis..

Columbus Coffee - zimowa kawa Mocha


W tym miesiącu zrobiłam sobie prezent na mikołajki i 6 grudnia wybrałam się na zimową kawkę do kawiarni Columbus Coffee w moim mieście. Ich oferta zimowa wyglądała tak przepysznie, że nie mogłam się nie skusić!
Wahałam się między karmelową a kakaową kawką, ale w końcu wybrałam tą drugą.
Na stronie internetowej kawiarni jest ona opisana następująco:
"Kawa mocha to wykwintne, pobudzające zmysły połączenie naturalnego kakao z wyrazistą nutą orzechów macadamia".

A jakie są moje osobiste wrażenia?

Jak zwykle Colmbus trochę mnie zawiódł.. To znaczy, nie to, że mi nie smakowało, ale ich kawa już od jakiegoś czasu jest dla mnie.... za słaba.

Pianeczki były pyszne, bita śmietana (nienaturalna, niestety) też dobra, kawa z kakaowym posmakiem mega fajna, ale ogólnie ZA SŁABA. Czułam się raczej jakbym piła lekkie kakao. Takie leciutkie. 

No.

Także nie żebym żałowała, że poszłam, bo nie żałuję - było smacznie. Ale niestety kawa Columbusowa dla mnie za słaba. Tyle w temacie |D

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Kosmetyki miesiąca - Kalendarz Adwentowy DOUGLAS 1


1 grudnia zostałam PRZEszczęśliwą posiadaczką kalendarza adwentowego z firmy Douglas, o czym marzyłam dosłownie od lat :D co prawda zawsze myślałam, że wolałabym kalendarz z Sephory, ale pobieżnie rzuciłam okiem na zawartość (chciałam mieć niespodziankę, dlatego nie wczytywałam się zanadto i szczegółów nie pamiętam!) i doszłam do wniosku, iż mimo prześlicznej oprawy graficznej, ten Sephorowy kalendarz nie umywa się do Douglasowego.

Dlatego też kiedy dostałam ten cudowny wonderlandowy prezent od mamy, nie posiadałam się z radości <333
(oczywiście posiadam też tradycyjny, czekoladowy <3 a mojej mamie, tak jak rok temu, sprezentowałam ręcznie przeze mnie wykonany, pudełeczkowy kalendarz adwentowy z malutkimi niespodzianeczkami)

Dzięki temu nie muszę w tym miesiącu kupować żadnych nowych kosmetyków xD
Nie będę jednak opisywać wszystkich na raz, tylko sobie podzielę. A co. Dzisiaj pierwsze 10 maluchów.

1. Matowa pomadka w płynie IsaDora 01 NUDE ATTITUDE
2. Gąbeczka do nakładania makijażu DOUGLAS
Pomadka trochę wysusza usta i mam później wrażenie, że nieco się kleją.. Ale jestem zadziwiona, że tak smętny kolor może wyglądać tak fajnie na ustach xD Najlepiej nadaje się na lekko muśnięte nawilżającą pomadką usta. Ogólnie na plus!
Natomiast gąbka jest niby ok, ale dziwna.. mam wrażenie, że zżera dużo podkładu i mało go idzie na twarz (a nakładam tyle co zawsze) no i jest TWARDA. Nie ma w instrukcji użytkowania jej niczego na temat tego, żeby przed użyciem ją namaczać. A na sucho jest niefajna. Ogólnie ogromnym plusem jest megaostry czubek, on jest fajny.

3. Nawilżające rękawiczki DOUGLAS
Cudnie nawilżają, no cudnie! <3 choć pod względem użytkowania lepsze były Sephorowe, bo można było je zapiąć na rękach i się nie ruszały i nie zsuwały, a te niestety latały na dłoniach.

4. Nawilżający płynny krem do twarzy Hej Organic
Pachnie niefajnie i mimo bardzo przyjemnej konsystencji... uczulił mnie :( niestety. Twarz czerwona. Masakra!

5. 2-w-1 do paznokci, czyli baza lub nabłyszczający i utrwalający top coat DOUGLAS
Jestem z niego mega zadowolona. Co prawda użyłam dopiero raz i tylko jako top coat, ale już widzę pozytyw! Lakier jest TRWAŁY i paznokcie twarde, wszystko tak jak trzeba! Pierwszy raz nie muszę zmywać poobdzieranego lakieru po 2 dniach, tylko trzyma mi się już chyba 6 dzień!

6. Maseczka w płachcie do twarzy X-MAS SPICES
Na mikołajki dostałam coś, co bardzo lubię, czyli maseczkę w płachcie :3 pachniała świątecznie i już to było super! Co prawda mikołajowy nadruk rozjechał mi się na twarzy, ale skóra potem była fajnie nawilżona i oczyszczona, trochę rozjaśniona. Niestety na drugi dzień mam wrażenie, że była po tym przesuszona... i czuję, jakby była taka do dzisiaj :( chyba jednak średnio na mnie podziałała.

7. Żel pod prysznice my HONEY - TONI GARD
Pachnie i skrzy się przecudownie, ale słabo się pienił. meh. sama nie wiem :T

8. Konturówka do ust DOUGLAS - 2 - BOIS DE ROSE
Nigdy dotąd nie używałam takiego ustrojstwa. A całkiem fajne się okazało! Miałam akurat szminkę, która pasowała do tej konturówki (L'Oreal Color Riche Intense 378), dzięki czemu mogłam od razu wypróbować. Fajnie wyszło! Jestem zadowolona.

9. Musująca kostka do kąpieli DOUGLAS Home Spa
Kąpiel była bardzo przyjemna, co tu dużo mówić :) pachniało przepięknie, a skóra jakaś taka nawilżona.. no, ogólnie bardzo miło!

10. Perfumy "Ari" by Ariana Grande
To najprzepiękniejszy flakonik, jaki w życiu widziałam. Jest malutki i uroczy, zakochałam się w nim! A perfumy pachną NIEZIEMSKO!!! Jestem oczarowana! <3


No i to by było na tyle, z pierwszej dziesiątki. Na dzień 11 miałam 3 gumki do włosów invisibobble w edycji świątecznej (uroczo zapakowane), co nijak ma się do kosmetyków, więc ten dzień pominę |D Zostało więc jeszcze 13 do odpakowania. I'm lovin' it! 8D

czwartek, 30 listopada 2017

Podsumowanie miesiąca. LISTOPAD


No i przyszedł znowu czas podsumowania! Listopad to był, mam wrażenie, miesiąc obfity w robienie rzeczy i to był fajny miesiąc. Co prawda miotało mną mnóstwo sprzecznych emocji i momentami było mi niełatwo, niemniej jednak w ogólnym rozrachunku jestem zadowolona.
A zatem, do dzieła.

1. Regularne ćwiczenia.
Przyznaję się bez bicia, naprawdę nic oprócz codziennego biegania w pracy w różnych sytuacjach i dźwigania różnych ciężarów. Ale szczerze? Nie czuję jakiejś potrzeby ćwiczenia poza tym. Wyglądam tak, że mi się to całkiem podoba, a kondycja również nie jest najgorsza, wobec czego nie mam jakiegoś parcia na wypełnianie tego postanowienia.. Przyznaję sama przed sobą.

2. Przeczytanie przynajmniej 1 książki.
Odsyłam do postów --> klik! klik!

3. Narysowanie portretu.
-wykonane-

4. Doprowadzenie do porządku swojej cery.
Stan stabilny, wciąż trzymam się diety, więc i cera ma się lepiej niż dawniej :) niestety chyba dochodzę do wniosku, że jednak będę musiała wybrać się na jakiś zabieg, laserowy czy jaki tam, żeby usunąć przebarwienia/blizny.. ale póki co nie mam do tego głowy ani środków.

5. Zdrowsze odżywianie.
Jak wyżej. Trzymam się nieźle, to i sylwetka jest ok :)

6. Zrobienie tatuażu.
-wykonane-

7. Poprawa charakteru pisma.
Nic w tym miesiącu nie pisałam. A ciągle miałam zamiar! No, niestety, zamiary się nie liczą |D

8. Nauka robienia czegoś z włosami.
Odsyłam do postu --> klik!

9. Doprowadzenie włosów do pięknego stanu.
Nie jest źle, ale też szału ni ma. Całe szczęście, że wiem już, jak je farbować i jak później je samej "odświeżać" pod względem koloru, żeby mi się podobał. Poza tym jestem zadowolona z tego, że mniej więcej widzę, jakie danego dnia włosy mają potrzeby, dzięki czemu na wieczór, kiedy je myję, wiem który kosmetyk (odżywkę, maskę, szampon..) do nich wybrać - a mam ich trochę w szafce.

10. Zbliżenie do wewnętrznego spokoju i szczęścia.
Dużo w tym miesiącu filcowałam i robiłam ładnych rzeczy. Poza tym byłam w Warszawie, którą kocham, i w teatrze, który też kocham, no i w filharmonii, którą też kocham, no i jeszcze na dworze jest tak pięknie no i kupowałam już świąteczne prezenty, a ja kocham święta... że tak, zbliżyłam się :)

11. Poszukiwania kawy idealnej - przynajmniej 1 kawa w miesiącu poza domem.
Odsyłam do postu --> klik!

12. Upajanie się pięknem świata.
TAK <333

13. Przynajmniej 1 nowy kosmetyk w miesiącu.
Odsyłam do postu --> klik!

No i fajnie! Jak widać, miesiąc był w porządku: 11/13 czyli taki standard :D
I kto by pomyślał, że został ostatni miesiąc przede mną, w tym challenge'u.....